Start i meta na ulicy, niebieskie niebo, koniec sezonu biegowego
Zawody

Kolejne zawody biegowe…

Zawody biegowe to nie zawsze bieg do upadłego

Jako amator czasem możesz wziąć udział w zawodach dla samej satysfakcji. Bez konieczności zarzynania się do upadłego, walki o życiówkę. Ale czy to oznacza, że bez celu? Ależ nie!   Od jakiego czasu biegam niewiele i tylko po to, żeby nie tracić kontaktu z tym sportem. Od początku roku, średnio w miesiącu biegam (a raczej truchtam) 60k w miesiącu, na mniej więcej 10 treningach. Czyli tak około 5-6 k na trening.

biegacz na polnej drodze do biegania, zielone pola

Zawody biegowe – sam udział to już sukces

W poprzednich zawodach, które zapowiadałem w poście Zawody już wkrótce biegłem i ukończyłem z ogromnym sukcesem. Pewnie większość teraz oczekuje wspaniałego wyniku czasowego, a tu nic takiego nie będzie. Wynik czasowy jak na moje możliwości to był spacer, ale to co było w czasie i po biegu to dla mnie sukces. Sukces pracy nad sobą i to, że w końcu od dłuższego czasu po bieganiu nie było bólu, że mogłem się schylać, że było po prostu normalnie. Nie lamentowałem, że coś nie tak, że kontuzja, że mogło być lepiej gdyby nie… No właśnie, jak wielu z nas biegaczy uprawia ten sport za wszelką cenę, nie bacząc na dolegliwości, które nas trapią.

Obawiam się, że większość powie, że im nic nie dolega, ale znając życie wiem, że to nieprawda. Ja też się oszukiwałem ćwicząc coraz mocniej, więcej, szybciej, aż w końcu powiedziałem dość. To nie prawda, że po zawodach w których dałeś z siebie wszystko musisz czuć ból, skurcze, że ledwo chodzisz. A skoro nic ci nie jest, to znaczy, że mogłeś dać z siebie więcej. Zawody biegowe powinny być przyjemnością, choć czasem może tak nie być.

Nic na siłę

Niestety takie podejście ma wiele osób biegających, a my sami biegacze czasem początkującym wmawiamy, że musi boleć, że to znaczy że trening był dobry. Owszem to jest pewien wyznacznik, ale jeśli ktoś ma problemy ciągle i się z tego cieszy, to to nie jest normalne. Normalne jest to, że po zawodach czujesz się dobrze, że możesz po maratonie, tak jak mój 80-letni wtedy sąsiad, na drugi dzień pchać żonę w wózku do sklepu kilometr od domu bez jęczenia i zachwiania.  

To tak do przemyślenia dla niektórych, którzy próbują i osiągają wyniki za wszelką cenę. Ja uważam, że można osiągać jeszcze lepsze wyniki i za mniejszą ceną tylko trzeba to robić z rozsądkiem.    A ja? po truchtaniu zaczynam biegać, powoli silniejszy, mocniejszy, sprawniejszy. Ale powoli nic na siłę. Rekordy jeszcze da się pobić i to o dużo. Ci nad ambitni osiągają krótkotrwałe sukcesy, ci mądrzy długo cieszą się z wielu sukcesów.  

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!  

Może dziś na 14 Biegu Ulicą Piotrkowską 

13 bieg ulicą piotrkowską, Łódź, rossman run, logo zawodów biegowych, zawody biegowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *